15 marca 2026 Za kilka dni przywitamy astronomiczną wiosnę i pełną parą ruszy sezon biegowy.
W związku z tym chcielibyśmy zaprezentować nowy cykl artykułów, pt. „Porozmawiajmy
o Maratonie Dębno”, które przybliżać będą historię, atmosferę oraz specyfikę najstarszego biegu maratońskiego w Polsce.
Bohaterką pierwszego wpisu nowego cyklu jest Dominika Stelmach – dwukrotna uczestniczka Maratonu Dębno, Mistrzyni Polski w maratonie z 2017 roku, która tak wspomina starty w najstarszym maratonie w Polsce:
Zostałam Mistrzynią Polski w Maratonie! Jak mam nie kochać Dębna?
Spełniłam marzenie, choć wynik na mecie był rozczarowujący, a typowane do podium rywalki ułatwiły zadanie schodząc po kolei z trasy (Angelika Mach, Ania Łapińska)
lub w ogóle nie pojawiając się na starcie (Agnieszka Gortel-Maciuk). Ale taki jest sport – trzeba wykorzystywać swoje szanse. Ja swoją wykorzystałam i wycisnęłam z niej ile mogłam.
Maraton w Dębnie w 2017 roku rozpoczął moją rewelacyjną passę biegową. Pozwolił uwierzyć w siebie
i śmiało sięgać po marzenia. Czas 2:41:13 był moją nową życiówką, którą poprawiłam już dwa tygodnie później w kolejnym maratonie uzyskując 2:38:49. A po kolejnych 14 dniach wygrałam Wings For Life
z wynikiem 68,2 km. W Chile pokonałam wszystkich, panie i panów, a na świecie byłam najlepszą kobietą z nowym rekordem imprezy. Co za miesiąc!
A mogło tego nie być. Przed maratonem w Dębnie bardzo się stresowałam. Do końca nie byłam pewna, czy decyzja o starcie jest dobra. Niby wierzyłam w siebie, ale jakiś wewnątrz ukryty demon podszeptywał, że nie mam szans, że skończę bez medalu. Poza tym to „Dębno jest tak daleko od Warszawy, trasa raczej nie sprzyja rekordom, do tego start o godzinie 11:00, a ma być ciepło…”. Poza tym w sobotę obchodziliśmy urodziny mojego synka, a ja musiałam wybrać się w podróż. Łatwo było się wykręcić. Na szczęście nie posłuchałam.
Od startu biegłam w czołowej grupie, nerwowo zerkając na zegarek (czemu tak wolno?). Półmetek minęłyśmy kilka sekund poniżej 1:20. Od tego momentu zostałam sama
i szczerze mówiąc biegło mi się naprawdę słabo. Dałam uciec Kenijce, która nie liczyła się
w Mistrzostwach Polski, a skupiłam się na pilnowaniu pierwszej lokaty wśród Polek.
Wygrałam! To była czysta radość. I do dziś pamiętam smak lodów śmietankowych, które tak bardzo mi polecano.

Do Dębna wróciłam w 2021 roku, gdy w trakcie pandemii nie było innych startów (taka możliwość istniała tylko dla zawodników z licencjami PZLA). To były rekordowe Mistrzostwa Polski. Na płaskiej pętli swoje rekordowe wyniki i przepustki na Igrzyska Olimpijskie wykręciły Ola Lisowska I Angelika Mach. Ja dobiegłam na piątej pozycji, również z nową życiówką. To był najfajniejszy maraton, w jakim uczestniczyłam. Pisząc „fajny” – dokładnie to mam na myśli (załączona radosna fotografia z trasy biegu). Półmaraton przegadaliśmy ze śmiechem na ustach. Doborowa ekipa – Benek i Andrzej Piotrowski.
I wyprzedziłam Melonika na końcówce, co niestety skłoniło mnie do refleksji, że biegłam za wolno. A może nie?
Dziękuję Dębno.
Dominika Stelmach – biegaczka długodystansowa, którą swoją karierę biegową rozpoczynała od biegów górskich. Największą popularność przyniosły jej biegi Wings For Life, w których odnosi największe sukcesy. Debiut maratoński zaliczyła podczas 44. Maratonu Dębno 2017. Rekord życiowy w maratonie (2:36:36) uzyskała podczas tegorocznego maratonu w Murcji.

