26 kwietnia 2026 Trwają zapisy na 52. Maraton Dębno 2026, który odbędzie się 18 października 2026 roku. Jeśli chcesz poznać historię najstarszego biegu maratońskiego w Polsce oraz przeżyć niezapomnianą przygodę to zapisz się już teraz na kolejną edycję dębnowskiego maratonu. Zapisy prowadzone są pod adresem: 52. Maraton Dębno 2026 – Panel zapisów
Zapraszamy do lektury kolejnej części cyklu “Porozmawiajmy o Maratonie Dębno…”. Tym razem chcielibyśmy przybliżyć postać Józefa Podbereskiego.

Pierwszy raz o maratonie usłyszałem, gdy został on przeniesiony z Cedyni do Dębna w 1973 roku. Ponieważ miałem wtedy 10 lat, byłem już prawie w pełni świadomy tego o co tu chodzi. Skuszony plakatami, które rozwieszane były również w Cychrach jakoś udawało mi się dotrzeć (pewnie rowerem) do Dębna w dniu jego rozgrywania. Było to tym bardziej kuszące, że mieli tam startować zawodnicy z wielu krajów.
Właśnie w 1975 roku startował najwybitniejszy zawodnik jakiego gościło Dębno, czyli Ronald Hill. To pierwszy człowiek, który złamał granicę 2:10:00 w maratonie, a także mistrz Europy. Miałem przyjemność poznać go osobiście we Francji w 2007 roku. Wówczas był to już 69-letni pan, który postawił sobie za cel start w 100 krajach świata. Jak go poznałem miał już 90. Poza tym przemiły człowiek.
W 2012 roku we Francji spotkałem kolegę Francuza, który biegał w Dębnie na początku lat 80. i dobrze wspomina tą imprezę. Pamiętam też kilku innych zwycięzców czy czołowych zawodników. Wielu z nich było później moimi kolegami. Kilka lat temu spotkałem Zbyszka Pierzynkę – trzykrotnego zwycięzcę biegu, który twierdzi, że to były jedne z największych jego sukcesów. Mógłbym teraz przywołać wiele nazwisk tych, którzy wyróżnili się i których miałem okazję poznać, nawet dość blisko, ale mógłbym kogoś pominąć.
Chyba w siódmej klasie na lekcji wychowania fizycznego, odkryłem, że potrafię przebiec więcej i szybciej niż moi rówieśnicy z klasy, co w połączeniu z rokrocznie rozgrywanym maratonem w Dębnie, przekonało mnie, że ja też bym tak potrafił. Twierdzę więc, że maraton w Dębnie był dla mnie inspiracją do biegania. Czekałem tylko kiedy osiągnę odpowiedni wiek. Okazja nadarzyła się w 1979 roku. Pojechaliśmy z kolegą z Cychr do Warszawy i tam o dziwo po trzech miesiącach biegania osiągnąłem wynik 3:10. W następnym roku zapisany byłem nawet do startu w Dębnie. Ktoś mi jednak wytłumaczył, że droga do maratonu jest zupełnie inna.
Na debiut więc musiałem poczekać do 1984 roku. Uważam, że był to moment przełomowy, gdzie ze zwykłego truchtacza stałem się biegaczem. Z przyzwoitym wynikiem 2:23 zająłem skromne 31. miejsce. Dodać muszę, że prawie cały dystans biegłem sam. Wynik ten jest dla mnie tym bardziej wartościowy, ponieważ osiągnąłem go mając zaledwie 20 lat.
W 1986 roku miałem przyjemność uczestniczyć w najszybszym maratonie jaki się odbył w Polsce i obawiam się, że będzie takim jeszcze baaaardzo długo. Żeby nie być gołosłownym, przypomnę, że Antoni Niemczak wygrał z wynikiem 2:10:34, a wynik 2:12:00 nie dawał miejsca na podium. Ja ukończyłem go ze skromnym 2:21:18 i miejscem… 41-szym. Przygotowany byłem świetnie. Do 30 km biegłem na wynik około 2:12. Ostatnie kilometry to była prawdziwa „walka o życie”. Gdyby nie ułańska fantazja, która mnie poniosła, wynik na mecie byłby zapewne lepszy. Po tym biegu parę tygodni dochodziłem do siebie.
Później już nie było tak wyjątkowych biegów. Zdarzało się, że kontuzje albo inne względy nie pozwalały mi na start. Po reaktywacji w 1999 roku startowałem już z innej pozycji i zupełnie innej sytuacji. Miałem inną motywację i biegałem bez specjalnego przygotowania. Wychodziło różnie, ale wszystkie biegi, w których startowałem ukończyłem. Z kilku byłem naprawdę zadowolony, biorąc pod uwagę mój wiek i przygotowania. Chyba jednak trochę żałuję, że najlepsze moje lata sportowe przypadły na rozkwit maratonu, a później zaniechano jego organizacji. Wierzę, że byłbym w stanie zapisać się bardziej znacząco. No ale to już historia. Obiektywnie przyznaję, że bieg zorganizowany jest bardzo dobrze, mimo, że w paru kwestiach mam inne zdanie niż organizatorzy. Moim zdaniem trasa byłaby szybsza gdyby prowadzona była w odwrotna stronę. Trochę boli też, że w mojej rodzinnej wsi – Cychrach – zainteresowanie imprezą jest mniejsze niż w Dargomyślu.
Maraton to szczególna konkurencja. Dystans jest strasznie długi i ciężki. Cierpią nie tylko amatorzy, ale również zawodowcy. Ktoś kiedyś powiedział, że maraton jest jak życie – zaczynasz go z werwą jak niemowlak, a kończysz jak staruszek. Jest to święta prawda.

Józef Andrzej Podbereski – (ur. 1963) najbardziej utytułowany biegacz z Miasta i Gminy Dębno. Wywodzi się z Cychr. Wielokrotny uczestnik dębnowskich maratonów. Najlepszy czas osiągnął w 1986 roku – 2:21:18. Najlepsze miejsce zaś w 1999 roku – siódme. Rekord życiowy w maratonie (2:19) uzyskał Marsylii w 1989 roku. Pozostałe rekordy życiowe: 5 km – 14:14, 10 km – 29:30, półmaraton – 1:05.
